Dzień drugi konferencji MTS zaczął się dość podobnie do poprzedniego. Około 8.45 byłem już w pałacu bo o 9.00 zaczynała sie pierwsza sesja. A zczynała się w sali B, w sali do której trafić bez problemów potrafili tylko nieliczni. Tak ukrytej sali to chyba nigdy na żadnej konferencji nie było. Szukałem jej dobre 10 minut ;) ale jak w końcu zacząłem iść dobra drogą to stały miłe hostessy i pokazywały gdzie iść dalej bo można było się łatwo zgubić. Szkoda, że później nie było żadnyh nagród za dotarcie na sesje w sali B.
A wspomninia wyżej sesja była prowadzona przez Artura Żarskiego, pracownika Microsoft, na temt: “MOSS – poradnik developera“. Sesja dla mnie interesująca z tego względu, że w tym roku na praktykach w jednym z największych banków w Polsce miałem okazję zajmować się MOSS-em. Artur prowadził sesje jasno i przejrzyście pkazując ciekawe sposoby tworzenia różnych elementów w Sharepoincie, zwracając szczególna uwagę na to, iż wiele rzeczy jest już wbudowanych w ten system i nie ma sensu pisać ich samemu od nowa, tylko trzeba troche pomyśleć i wykorzystać rzeczy dostępne z pudełka.

Po już standardowej przerwie kawowej czas na kolejną sesję. Sesja ta mówiła o: “Integrating Windows Presentation Foundation and Windows Communication Foundation into Your Office Business Applications“, czyli była pokrewna z wczorajszą sesją Szymona. Prowadzona natomiast była przez Tima Huckaby’a z firmy InterKnowlogy. Tim rozbawiał świetnym poczuciem humoru i świetną atmosferą prezentacji. Publika też nie była dłużna i odwzajemniała tego typu zachowania. Prelegent pokazywał ciekawe rzeczy, jednak w pewnym momencie odbiegł dość znacząco od tematu sesji i niestety nie zdążył później pokazać nic z Windows Communication Foundation, a szkoda bo na tą część czekałem dość mocno. Cóż… trzeba będzie samemu przysiąść ;)

Nastał czas lunchu i zmieżając wzorem dnia poprzedniego po kanapki zauważyłem, że punkty gdzie były wydawane ciepłe posiłki można rzec – świeciło pustkami. Zastanawia mnie fakt czemu. Wszystkie sesje w zasadzie już się pokończyły. Ludzie byli obecni w budynku. Może po doświadczeniach dnia wczorajszego  stwierdzili, że nie bedą stać w kolejce. Wybrałem sobie sekcję “makarony” i dostał makaron z sosem powiedzmy, że pomidorowym i sałatke do tego. Sałatka była bardzo dobra, natomiast makaron lekko suchy, ale był smaczny i ciepły, więc nie narzekam. Dało się zjeść całość ze smakiem :)

Jedząc jednocześnie szedłem w strone pomieszczenia z kanapkami, drożdzówkami i napojami i tam było istne oblężenie. Stwierdziłem, że postoje w kolejce po napoje gazowane jedząc. No i niestety w momencie kiedy już miałem dostać w swe ręce upragniony napój Pani radośnie oświadczyła, że napoje gazowane się skończyły i więcej już nie będzie. To samo stało sie w dystrybutorze na przeciwko. Trochę pechowy moment, bo moment obiadu, trafił na skończenie się picia. Bedąc istotą myślącą przewidziałem taką sytuację i zabrałem tego dnia ze sobą picie aby nie stać w gigantycznych kolejkach za każdym razem jak chcę się napić łyk czy dwa czegoś zimnego :D

Z pełnym brzuchem udałem się na kolejną sesję o temacie: “Programowanie .NET na platformie SQL Server” prowadzoną przez Krzysztofa Kozielczyka, także z Microsoftu. Prelegent ok, przyjemny do słuchania głos muszę przyznać. No i przedewszystkim temat. Bardzo zainteresowało mnie zagadnienie SQLCLR, o którym właśnie Krzysztof mówił i myśle, że po tej sesji jeszcze do niego wróce we własnym zakresie. Podobało mi się też dużo przykładów praktycznych, które wcześniej miały odpowiedni wstęp teoretyczny.

I jak znów się domyślasz czytelniku, nastapiła przerwa kawowa i już ostatnia sesja tematyczna tego dnia jak i całej konferencji. Sesję prowadził Dariusz Tarapaty w temacie: “Projektowanie efektywnych agregacji w SQL Server Analysis Services 2005/2008“. No i cóż… niestety ostatnia sesja i niestety najgorsza ze wszystkich moich sesji na całej konferencji. Ton prowadzacego byl strasznie monotonny. Najgorsze natomiast było to, że CAŁOŚĆ prezentacji była w Power Poincie. Nie żebym coś miał do PP, ale na takiej konferencji jak MTS nie pokazania chociaż na chwilę na żywo programu jest moim zdaniem niedopuszczalne. Prelegent jedynie mial screenshoty z programu w PP. Niestety muszę być bardzo krytycznie nastawiony do tej sesji. Szczególnie w porównaniu do sesji z zakresu Business Inteligence jakie prowadzi Grzegorz Stolecki to po prostu niebo a ziemia, przepaść – tylę mogę powiedzieć na ten temat.

Po tej niefortunnej sesji udałem się do Sali Kongresowej na sesje generalną podczas której odbywały się finały Speaker Idol, którego w rezultacie wygrał Jakub Jałbrzykowski czego serdecznie gratuluje i czekam na jego sesje podczas następnego MTS-a :)

Dzień drugi uważam za równie udany co pierwszy, moze poza ostatnią sesją i szkoda, że tak szybko się skończył…

Podsumowując natomiast całą konferencję. Super było to, że samemu można było sobie wybierać tematy na które się pójdzie, więc miało się konferencje scustomizowaną dla siebie. Sesje prezentowały dobry, bądź też bardzo dobry poziom (juz nie będę po raz kolejny wspominał o tej jednej ;) ).
W kwestiach organizacyjnych natomiast. Co mnie zaskoczyło in plus, to taka może dość prozaiczna kwestia, a mianowicie w zasadzie brak kolejek do toalet. W szczególności, że większość uczestników to byli faceci, więc można się było spodziewać iż bedą tam kolejku, a tu nie.
Największym minusem natomiast dla mnie osobiście był straszliwy natłok ludzi. Myślę, że organizatorzy trochę przesadzili dopuszczając taką ilość uczestników. Tłok byl dosłownie wszędzie. Człowiek musiał się przeciskać na każdym kroku. Co najgorsze, niektóre drzwi w Pałacu Kultury są strasznie wąskie i do drzwi tworzyły się gigantyczne kolejki co jest sytuacją totalnie chorą moim zdaniem.  Tłok, tłokiem można to przeżyc i tyle. Gorzej jednak by było gdyby coś się stało złego i nastąpiłaby ewakuacja, i do tego np panika – myśle, że przy tej ilości ludzi jaka była i natłoku skończyło by się to straszną tragedią. Na szczęście nic takiego się nie stało, ale  trzeba myśleć o takich rzeczach.
Kolejna kwestia, to kwestia, która ktoś poruszył na forum WSS, a mianowicie urokliwość (badź jak ktoś sugerował – jej brak) wśród hostess. No cóż. Może jestem jakiś inny, ale uważam, że hostessy były całkiem ładne. Szczególnie można było to zauważyć na tak homoseksualnej konferencji jak ta (oczywiście chodzi mi o płeć, a nie jakies preferencje żeby ktoś mnie przypadkiem nie posądził, że coś mu insynuuje ;) ). Panie były ładne, zgrabne, uśmiechniete i pomocne,  i to jest najważniejsze w ich pracy więc myśle, że w tej kwestii nie ma co narzekać.
Kwestia jedzenie ciepłego to znów dla mnie minus. Niestety w Polsce nie ma ośroda konferencyjnego, w którym można by zorganizować tak duża konferencję z cateringiem. Ludzie po otrzymaniu lunchu jedli dosłownie go wszedzie gdzie popadnie, przez co dodatkowo tworzyły sie zatory i korki na szlakach komunikacyjnych PKiN. Pewna osoba (nie upoważniła mnie do ujawniania nazwiska więc nie powiem) powiedziła mi, że gdy bywa na konferencjach zagranicznych Microsoftu to w kompeksach konferencyjnych stły do jedzenia na siedząco są po horyzont i każdy może swobodnie usiąść i zjeść. Mam nadzieje, że i u nas kiedyś tak będzie. Pojawia się też kwestia dystrybutorów z zimnymi napojami. Były troche ustawione za bardzo w jednym miejscu przez co zawsze był tam tłok i często trzeba było ganiać po schodach tam i spowrotem żeby się do takowego dostać. Powinno więcej dystrybutorów stać przy salach wykładowych aby tam móc się spokojnie napić. Ale żeby nie narzekać tak najedzenie, to muszę pryznać, że bardzo dobre były serwowane kanapki oraz drożdzowki – tutaj wielki plus za wybór dostawcy :)

Słowami końca, uważam, że warto było przyjechać, zobaczyć, posłuchać i zdobyć nową wiedzę lub poszerzyć już istniejąca. Mam też nadzieje, że organizatorzy przeczytają pilnie uwagi uczestników i następnym razem będzie już dużo lepiej, czego sobie i wam innym współuczestnikom, organizatorom, prelegentom i obsłudze życzę :)

P.S. Wracając pociągiem przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz, o której zapomniałem napisać. Żeby tak tylko nie na tych organizatorów narzekać ;) chcę też napisać coś o uczestnikach. Nie rozumiem, czy wyłączenie głosu w komórkach naprawde przewyższa umiejętności ludzi związanych z IT? Na każdej sesji dzwoniło przynajmniej 5 telefonów. Rozumiem jeden, dwa – komuś mogło się faktycznie zapomnieć wyłączyć, ale jeśli cała sala słyszy dwa razy jakiś dzwonek to może ludzie by sprawdzilic zy swoje mają aby na pewno wyłączone, a nie później za chwilę dzwoni kolejne. Jak dla mnie to takie coś jest okazaniem całkowitego braku szacunku prelegentowi oraz przeszkadzanie innych słuchaczom. A szczytem chamsta już moim zdaniem było KILKUKROTNE odebranie przez kogoś telefonu i rozmawianie sobie (sic!). Niektórzy naprawdę powinni przemyśleć co robią. Włączenie funkcji wibracji nie jest trudnym zadaniem.

Galeria zdjęć z dnia drugiego:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>